Gaja Kołodziej „Przemilczenia”

przemilczenia

Niedawno dostałam możliwość wybrania dla siebie do recenzji kolejnej książki Gai Kołodziej. Na razie czytałam, a właściwie słuchałam „Dżokeja”, a teraz poprosiłam o „Przemilczenia” nawiązujące klimatem do książek Jane Austen.

Edmunda została w wieku siedmiu lat porzucona przez matkę pod drzwiami klasztoru. Nie pamiętała niczego, co było wcześniej, nie pamiętała nawet matki. Wychowana trochę w klasztorze, trochę w rodzinach zastępczych, jako dorosła osoba wiedziała, że chce zostać zakonnicą. Ale nagle zjawia się mężczyzna, który twierdzi, że szuka jej na polecenie jej zmarłego niedawno ojca. Edmunda zostaje nazwana Ariadną i dość niechętnie jedzie poznać swoje przyrodnie rodzeństwo i swoją przeszłość. Okazuje się, że jej ojciec był bardzo bogatym człowiekiem, więc dziewczynę czeka zderzenie z zupełnie inną rzeczywistością.

Gaja Kołodziej skontrastowała skromne życie mało wymagającej Edmundy z tym, co posiadało i czego mogło wymagać jej przyrodnie rodzeństwo. Dziewczynę szokowała rozrzutność, kaprysy, możliwości, jakie otwierały się przed tymi dziećmi na każdym kroku. I także te przyziemne rzeczy: służba, bogate menu, ogromna posiadłość. Jak dziewczyna taka jak ona ma się odnaleźć w takim bogactwie? Czy naprawdę tak wyglądała jej przeszłość? I jak ma teraz wyglądać jej przyszłość? Taka sytuacja byłaby spełnieniem marzeń niejednej osieroconej dziewczyny. Ale nie Edmundy. Ona cieszy się, że odzyskała rodzinę. Jej bogactwo jest jej całkowicie obojętne.

„Przemilczenia” to nie jest historia, która porwała mnie od razu. Główna bohaterka była specyficzną osobą ze swoją pobożnością, skromnością i naiwnością. Ale z czasem zaczęła odkrywać też cechy, które mogłam u niej cenić. A jej perypetie stawały się dla mnie coraz ciekawsze, choć akcja toczyła się raczej niespiesznie. Nie byłabym sobą, gdybym nie dopowiadała sobie tu wątku romantycznego, ale zupełnie nie o to chodziło w tej powieści i cieszę się, że autorka rozegrała wydarzenia w taki sposób. Było to spójne z moimi wyobrażeniami o bohaterce.

Z jednej strony żałowałam, że nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione, z drugiej, takie niedopowiedzenia, choć denerwują czytelnika, często robią większe wrażenie i sprawiają, że historia bardziej zapada w pamięć. „Przemilczenia” okazały się przyjemną w odbiorze (co jest też zasługą lektorki, już zdarzało mi się odkładać audiobooka, kiedy nie pasował mi głos lektora), wciągającą i wbrew pozorom lekką powieścią obyczajową.

Za możliwość poznania tej historii dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu.

Gaja Kołodziej „Dżokej”

Wydawnictwo SAGA Egmont
Czyta: Olga Żmuda
Długość: 8 h 7 min
ocena: 6/10