KotBorysCzyta: Anna Potyra „Pchła”

pchłaJest Wigilia Bożego Narodzenia. W domu Marty trwają przygotowania do świątecznej kolacji, ale nie to ją teraz interesuje. Ma ważniejsze rzeczy na głowie. Jutro wychodzi za mąż, a nic nie jest takie, jakie sobie wymarzyła… Miał być biały ślub w małym kościółku, kare konie i błękit zimowego nieba… zamiast tego jest brudna breja, szare niebo i nawet bukiet nie jest wystarczająco biały. Ogarnięta gorączką przedślubnych przygotowań Marta nie od razu zrozumiała wiadomość otrzymaną od narzeczonego, do którego nie mogła się wcześniej dodzwonić. Zdjęcie, na którym leży on na podłodze w ich mieszkaniu z białą różą. Dopiero czerwona plama krwi rozlana na błękicie koszuli jej ukochanego uświadomiła dziewczynie, co się stało.

Policja na miejscu zbrodni nie znajduje żadnych śladów włamania. Ciężko jest też doszukać się jakiegokolwiek motywu zbrodni, a jedyna wskazówka zostawiona przez mordercę to biały kwiat i stara fotografia młodej kobiety. Sprawa zabójstwa młodego mężczyzny zostaje przydzielona komisarzowi Adamowi Lorenzowi, któremu ma pomagać młoda profilerka Iza Rawska. Od początku śledztwo nie jest łatwe. Wszystkie tropy prowadzą donikąd, a kiedy dochodzi do kolejnego morderstwa, pozornie niepowiązanego ze śmiercią niedoszłego pana młodego, pojawia się jeszcze więcej niewiadomych, które ciężko połączyć w sensowną całość.

„Pchła” to pierwszy kryminał napisany przez Annę Potyrę, do tej pory autorkę książek dla dzieci i trzeba przyznać, że jak na debiut poszło jej całkiem nieźle. W książce, jak przystało na kryminał, pojawia się policjant po przejściach, który żeby poradzić sobie z traumą z przeszłości, rzuca się w wir pracy, młoda i piękna kobieta pomagająca rozwiązać śledztwo, przełożony, który niekoniecznie zgadza się z metodami prowadzenia śledztwa, a jedyne co się dla niego liczy to statystyki. Autorka bardzo ciekawie połączyła zbrodnie z wydarzeniami z okresu Powstania Warszawskiego i pokazała, jaki one mogą mieć wpływ na teraźniejszość. 

Książkę czyta się lekko i szybko. „Pchła” jest wciągająca, ma niebanalną fabułę, a niektóre zwroty akcji potrafią naprawdę zaskoczyć. Muszę jednak przyznać, że trochę się zawiodłam na wprowadzeniu postaci mordercy. Lubię, jak autor daje szansę czytelnikowi na rozwikłanie śledztwa, a tutaj niestety mi tego brakowało. Biorąc jednak pod uwagę, że to debiut Pani Potyry można przymknąć na to oko.  Bardzo zastanawiający jest też sposób zakończenia wątku głównych bohaterów „Pchły” Adama Lorenza i Izy Rawskiej. Relacja między tą dwójką jest niedokończona, co może sugerować, że autorka planuje kolejne książki z nimi w roli głównej. Jeśli tak, to na pewno je przeczytam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

KotBorysCzyta to seria na blogu, w której recenzje piszą moi znajomi, właściciele Kota Borysa – prawdopodobnie najlepszego towarzysza do czytania książek 🙂

Anna Potyra „Pchła”

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka
Data premiery: 09.07.2019
Liczba stron: 350
ocena: 7/10