Tomasz Mitra „Historia współczesna”

Mężczyzna i czarny kot w minimalistycznym apartamencie z widokiem na nocną Warszawę – ilustracja do recenzji książki „Historia współczesna” Tomasza Mitry

wygenerowano przy pomocy AI

Opowiem Wam dziś o książce, o której nie wiem, co myśleć. Dlatego myślę o niej od ponad dwóch miesięcy. „Historia współczesna” Tomasza Mitry mogłaby być opowieścią o czymkolwiek, tytuł prawie niczego nie sugeruje. Miejsce też jest niesprecyzowane, główny bohater mówi o nim Mojemiasto, a mnie od razu na myśli przychodzi Warszawa. Ale zostańmy przy anonimizacji. Tak więc mam książkę, która może być o wszystkim. I dalej nie wiem, o czym była.

Główny bohater to były ratownik medyczny, który jeszcze czasem dorabia sobie, ratując ludzi kroplówką. Ale nie jest to jego jedyne źródło dochodu. Nieruchomości, kryptowaluty – wie, jak obracać pieniędzmi i poruszać się na granicy prawa. Sprytny i bezwzględny, wykorzystuje innych, by uzyskać swój cel – zdobyć więcej pieniędzy, mieć większą władzę nad innymi, którzy stają się marionetkami w jego rękach. W jego życiu jest wiele kobiet, seksu i używek. I jeden kot o wdzięcznym imieniu Skurwiel. To chyba więcej mówi o właścicielu kota, niż o charakterze zwierzęcia, prawda?

Opowiada o rzeczywistości bez filtra, używając barwnych, dosadnych przykładów. Uważa się za lepszego, mądrzejszego od innych, myśli, że lepiej niż pozostali rozumie świat i jego reguły.  Bez ogródek oznajmia, że jest psychopatą i narcyzem. Nie daje się polubić. Zresztą, nie będę udawać. Wkurzał mnie ten koleś z wielu różnych powodów. A już zwłaszcza tym, że jego pełne pogardy cyniczne opinie o świecie i ludziach były niezwykle trafne. A ja wcale tak nie chciałam widzieć świata:

„Każdy człowiek ma swój obszar, w którym jest szczególnie tkliwy – wystarczy mu ten obszar odpowiednio poruszyć, tak by spowodować dezorientację i utratę resztek racjonalnego myślenia, z którym i tak jest krucho. I wtedy robisz z nim, co chcesz.”

Ale czasem jego zdolność postrzegania świata przestaje działać. On sam czuje, jakby rzeczywistość się załamywała. Inaczej odczuwa swoje ciało, miejsce, w którym jest. A potem wszystko wraca do normy, ale świat przez chwilę wydaje mu się piękniejszy. Racjonalny główny bohater wie, jakie schorzenia mogą powodować takie objawy. Jednak nie wszystko da się wytłumaczyć nawet największym rozumem.

Potem nagle książka stała się hybrydą kryminału i sensacji. Było zabójstwo, które mną wstrząsnęło, mam wrażenie, z niewłaściwych powodów, które testowało mój moralny kompas i które stało się zapalnikiem kolejnych sensacyjnych wydarzeń. Byłam oburzona. I z niecierpliwością przewracałam kolejne strony, jednocześnie licząc i nie licząc na to, że sprawiedliwości stanie się zadość. 

Czy polecę Wam „Historię współczesną” Tomasza Mitry? Jeśli liczycie na jakiś klasyczny gatunek, to nie. Ta książka wymykała się z ram gatunków i kiedy już byłam nastawiona na jedno, nagle się zmieniała. Bywała brutalna, dosadna, a czasem tak bardzo odklejona od rzeczywistości, że zaczynałam się zastanawiać, czy na pewno wszystko dobrze rozumiem. Niektóre fragmenty podobały mi się bardzo, zakończenie było świetne, ale początek mnie nudził. Nie polubiłam głównego bohatera, za to podobało mi się bycie wielokrotnie zaskakiwaną. 

I jeszcze jest jeden minus tej historii. Taki bardzo subiektywny, wynikający z innego czytelniczego rozczarowania sprzed lat. Jeden z wątków został zakończony w sposób, którego strasznie nie lubię – zamiast znaleźć realne rozwiązanie problemu, Wojciech Mitra wykorzystał motyw zupełnie moim zdaniem niepasujący do tej książki. 

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Autorowi. 

Tomasz Mitra „Historia współczesna”

Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 2026-02-27
Ilość stron: 504
Ocena: 3/5

Możesz również polubić…