Bernard Minier „Dolina”

siostry
Obraz Florian Kurz z Pixabay

Kiedy Marianne zadzwoniła do Servaza, prosząc o pomoc, a po krótkiej rozmowie połączenie się urwało, Martin wiedział, co musi robić. Pożegnał się ze swoją obecną dziewczyną, zawiózł syna do przyjaciół, starał się nie myśleć o tym, że nadal jest zawieszony jako policjant i o wewnętrznym śledztwie, które go czekało. Chciał zrobić wszystko, by ocalić Marianne, nie pozwolić jej zniknąć na kolejne osiem lat.

„Dolina” przypomniała mi to, co uwielbiam w kryminałach Miniera, tym bardziej, że pojawiło się w niej sporo odniesień do poprzednich części. Dlatego gorąco zachęcam, jeśli nie jesteście na bieżąco ze śledztwami Martina Servaza, koniecznie to nadróbcie, zanim sięgniecie po tę książkę. Pierwsza część to „Bielszy odcień śmierci”, czytałam ją chyba sześć lat temu i do tej pory pamiętam, jak się bałam i jakie ogromne wrażenie na mnie zrobiła. „Noc” i „Siostry” (czwarta i piata część) były dobre, ale nie tak dobre, jak początek serii. I teraz jest znów „Dolina”, od której nie mogłam się oderwać. Ciężkie śledztwa połączone z budzącą grozę naturą to już znak firmowy Miniera.  Autor ponownie stworzył niesamowity klimat: dolina porośnięta gęstymi lasami, stare opactwo, miasteczko odcięte od świata. Okrutne, lecz starannie przemyślane zbrodnie. I stopniowo pojawiające się poszlaki, które wszystko sklejały w całość. Finał okazał się zaskakujący, za nic nie byłabym w stanie przewidzieć takiego zakończenia.

Książka była tak angażująca emocjonalnie, że nawet kiedy ją odkładałam, nie mogłam przestać myśleć o tej historii, nawiedzała mnie nawet w snach. Z jednej strony chciałam jak najszybciej skończyć i poznać finał, z drugiej, świetnie się ją czytało, z przejęciem mogłam śledzić postępy w tym trudnym śledztwie. Autor nie oszczędzał bohaterów, pozwalał im cierpieć, mylić się, popełniać błędy, które mogły ich słono kosztować, a czytelnikom podnosiły ciśnienie.

Główne miejsce akcji to położone w Pirenejach miasteczko, miejsce, gdzie wiele osób straciło zaufanie do policji i wolało pewne sprawy pozostawić w tajemnicy. W książce znalazły się rozważania na temat francuskiego społeczeństwa, zmagającego się z wieloma problemami związanymi z ogromnymi różnicami kulturowymi. Jednak zdziwiła mnie tak wielka niechęć do policji.

Śledztwa Martina Servaza to jedna z najlepszych serii kryminalnych, jakie czytałam. Bernard Minier zachwyca dobrze skonstruowaną intrygą, inteligentnym, choć lekko niedzisiejszym bohaterem, który nie jest kreowany na herosa, ale ma prawo popełniać błędy. I fenomenalnym klimatem, często wywołującym ciarki na plecach. Dlatego, mimo wszystko, mam nadzieję, że „Dolina” nie była ostatnią książką z tej serii – mam zdecydowanie ochotę na więcej!

Recenzja dla portalu DużeKa.

Bernard Minier „Dolina”

cykl z Martinem Servazem, tom 6

Tytuł oryginalny: La Vallée
Tłumaczenie: Monika Szewc-Osiecka

Wydawnictwo Rebis
Data premiery: 29.09.2020
Liczba stron: 400
ocena: 9/10